Artykuł "na czasie"


Alleluja! Jezus żyje!
Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego to nie tylko pamiątka wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat. To fakt, który corocznie uobecnia się w liturgii Kościoła. Jego wielkie znaczenie dla naszego chrześcijańskiego życia przybliżają poprzez swe znaki i słowa obrzędy Wielkiej Soboty.

1. "Weselcie się już, zastępy Aniołów"

Moje wielkanocne czuwanie rozpoczynam uczestnicząc w liturgii poświęcenia ognia. Dla człowieka ogień jest przede wszystkim wielkim darem Boga, bez którego życie na ziemi byłoby niemożliwe. Ogień jednoczy wokół siebie rozproszonych ludzi, aby udzielić im tak potrzebnego ciepła. Jest też przewodnikiem, który przez swe światło oświeca ludzkie drogi. Dla człowieka błądzącego w nocnych ciemnościach często widok ognia jest równoznaczny z jego ocaleniem. Kościół w świetle i ogniu widzi symbol samego Jezusa Chrystusa. Nauczając w Galilei powiedział On przecież do swoich uczniów: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia." (J 8,12). Głosząc Dobrą Nowinę o zbawieniu niby paląca się pochodnia wskazuje On nam drogę do Ojca. To Chrystusowe światło szczególnie rozbłysło właśnie w noc Jego zmartwychwstania. Po grzechu pierworodnym ludzkość przez tysiące lat błąkała się w duchowych mrokach z dala od swego Stwórcy. Potrzebna była dopiero ofiara Chrystusa, aby na powrót pojednać nas z Bogiem. Zbawcza śmierć Pana na krzyżu byłaby jednak czymś niezrozumiałym, gdyby On nie zmartwychwstał. Dostrzega to już św. Paweł, gdy pisze: "A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara."(1Kor 15,14) Lecz On zwyciężył śmierć. Jego zmartwychwstanie jest jakby zapaleniem wielkiego ognia nadziei, aby błąkający się w ciemności ludzie ujrzeli drogę swego ocalenia.

Od poświęconego ogniska kapłan zapala paschał i uroczyście wnosi go do mrocznego kościoła. Paschał to symbol zmartwychwstałego Chrystusa.Jak światło tej wielkanocnej świecy rozjaśnia mroki ciemnej świątyni, tak zmartwychwstały Pan staje się światłem w życiu każdego chrześcijanina. Od paschału odpalam także moją świecę, bo wiara rozjaśniająca ludzkie wnętrze ma być również i moim udziałem. Niby paląca się świeca rozpalony światłem zmartwychwstałego Pana mam nieść moją wiarę całemu światu.

Liturgię światła kończy wspaniały hymn dziękczynny (Exultet). Wraz z całym Kościołem wysławiam w nim wszystkie dobrodziejstwa, jakie ma ludzkość przez światło, a nade wszystko wysławiam Chrystusa jako światłość świata. Gdyby mi Jezus nie przyniósł światła Ewangelii, żyłbym zapewne w najgłębszych mrokach bałwochwalstwa i pogaństwa. On mi odkrył godność człowieka i zapewnił pomoc swojej łaski w drodze do Ojca.

2. "Wtedy oświecił ich umysły" (Łk 24,45)

Liturgia Światła wprowadziła mnie w przeżywanie paschalnej tajemnicy Chrystusa. Lecz czy człowiek własnym rozumem może zgłębić tę tajemnicę? Kościół w dalszej części wielkanocnego czuwania zaprasza mnie do uważnego wsłuchiwania się w Boże Słowo. Następuje szereg czytań, dzięki którym lepiej mogę zrozumieć sens tych niezwykłych wydarzeń.

Najpierw słyszę dobrze mi znany starotestamentowy opis stworzenia świata. Z nicości i chaosu Bóg powołuje wszystko do istnienia. "Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość." (Rdz 1,3) Nieprzenikniona ciemność nagle została rozjaśniona tysiącami gwiazd. Zmartwychwstanie Chrystusa to nowe stworzenie. Z chaosu grzechu rodzi się nowe życie. Mroki niewiary i pogaństwa rozjaśnia niby wspaniała gwiazda prawda Jezusowej Ewangelii.

Słucham także opisu wielkiej próby, przed jaką Bóg postawił kiedyś Abrahama. Nie wahał się on dla miłości Boga poświęcić swego syna Izaaka. Jest to wspaniała zapowiedź ofiary Chrystusa. Z miłości do człowieka, aby ratować grzesznika przed zgubą, Bóg poświęca swego Jednorodzonego Syna. "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne." (J 3,16)

Najlepiej jednak głębię paschalnej tajemnicy Jezusa Chrystusa ukazuje czytanie o wyjściu Izraelitów z niewoli egipskiej. Gdy znaleźli się oni nad brzegami Morza Czerwonego, zewsząd otaczała ich śmierć. Przed nimi nieprzebyte wody Morza Czerwonego, a za nimi ścigające wojska faraona. Była to sytuacja praktycznie bez wyjścia. Lecz u Boga nie ma nic niemożliwego. " W tym to dniu wybawił Pan Izraela z rąk Egipcjan." (Wj 14,30a) Bóg przerywa ten krąg śmierci i w cudowny sposób uwalnia swój lud. Morze Czerwone staje się dla Izraelitów drogą z niewoli do wolności. Podobnie bez wyJścia jest sytuacja człowieka po utracie pierwotnej świętości. Przez swoją śmierć i chwalebne zmartwychwstanie Jezus Chrystus nie tylko sam przechodzi ze śmierci do nowego życia lecz dla wszystkich ludzi przełamuje krąg grzechowej niewoli i wprowadza do wolności dzieci Bożych. Człowiek zostaje jakby ponownie stworzony, aby mógł żyć życiem Bożym.

Do tego nowego stworzenia zapoczątkowanego przez mękę i zmartwychwstanie Chrystusa nawiązuje czytanie z Księgi Proroka Ezechiela. "Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała." (Ez 36,26) Właśnie w Jezusie Chrystusie spełniają się zawarte tam obietnice. Dzięki Jego zmartwychwstaniu człowiek może otrzymać mowe, zdolne do prawdziwej miłości serce i nowego ducha. W fakcie zmartwychwstania dopełnione zostaje Nowe Przymierze, które Pan zawarł przez swoją przelaną na krzyżu Krew.

3. "zostaliśmy razem z Nim pogrzebani..." (Rz 6,4)

Poświęcenie wody i odnowienie obietnic Chrztu Świętego to kolejny akcent wielkosobotniej liturgii. Podobnie jak w ogniu widzi Kościół symbol oświecającego naszą doczesną wędrówkę Jezusa Chrystusa, tak woda symbolizuje źródło duchowego życia, zdolne oczyścić ludzkie wnętrze z grzechu i ożywić je nadprzyrodzoną łaską. W Biblii przez wody potopu Pan zniszczył panoszące się na ziemi zło i ocalił ludzi sprawiedliwych. Wody Morza Czerwonego dla Izraelitów były drogą z niewoli egipskiej do upragnionej wolności. Podczas rozmowy z Samarytanką Jezus powiedział o sobie jako o źródle wody żywej: "Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu." (J 4,14) Nic zatem dziwnego, że woda w Sakramencie Chrztu z ustanowienia samego Pana jest znakiem nadprzyrodzonego oczyszczenia i nowego życia. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa właśnie w tę paschalną noc dopuszczano katechumenów do tego najważniejszego sakramentu. Dlaczego właśnie w Wielką Sobotę? Ponieważ Chrzest jest tym sakramentem, przez który człowiek otrzymuje od zmartwychwstałego Chrystusa nowe życie.Wspaniale tłumaczy to św. Paweł w swoim Liście do Rzymian, którego fragment czyta Kościół w tę wielkosobotnią noc. " Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?" (Rz 6,3) Warunkiem dopuszczenia katechumena do Sakramentu Chrztu było kiedyś zerwanie przez niego z dotychczasowym grzesznym życiem, jego śmierć dla grzechu.Ta symbolika śmierci i nowego narodzenia była niezwykle czytelna w samej ceremonii udzielania sakramentu. Wprowadzano katechumena do sadzawki chrzcielnej, w której całkowicie się zanurzał. W wodzie chrzcielnej umierał stary człowiek według ciała, a rodził się nowy człowiek duchowy. O tym nadprzyrodzonym procesie Apostoł Narodów tak pisze: "Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca." (Rz 6,4) Dziś, gdy powszechną praktyką Kościoła stało się udzielanie Chrztu św. niemowlętom, umieranie dla grzechu i wchodzenie w nowe życie zmartwychwstałego Pana staje się zadaniem ochrzczonego po jego dojściu do zdolności świadomego wyboru.

Umieranie z Chrystusem po to, aby wraz z Nim zmartwychwstać to nie jest akt jednorazowy lecz codziennie ponawiany wybór. Na zakończenie tej wielkosobotniej liturgii chrzcielnej zatem jeszce raz wobec całego Kościoła odrzekam się szatana i wszystkiego, co prowadzi do grzechu i wyznawszy swoją wiarę jeszcze raz postanawiam przy pomocy zmartwychwstałego Pana żyć według Jego Ewangelii.

4. "Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał." (Łk 24,6a)

Szczytem każdej uroczystości kościelnej jest Eucharystia. Wielkosobotnie czuwanie również kończy uroczysta Msza św., w czasie której jest proklamowana Dobra Nowina o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Wraz z innymi śpiewam radosne "Alleluja" i dziękuję Bogu za ten wspaniały cud nowego życia.

Ewangelia przenosi moje myśli w pobliże Golgoty, gdzie znajduje się Grób Pana. Do niego we wczesny niedzielny poranek śpieszyły wierne Jezusowi kobiety, aby oddać Mu ostatnią posługę - namaścić wonnościami Jego umęczone dla nas Ciało. Jakież musiało być przerażenie tych pobożnych kobiet, gdy zastały grób pusty. Jakaż musiała być ich radość, gdy aniołowie obwieszczają im cudowną prawdę: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał." (Łk 24,5b-6a) Czy może być radośniejsza wiadomość? Ten, którego kochały, naprawdę żyje. Ten, który pozornie został zwyciężony przez ludzką złość i nienawiść, w rzeczywistości jest triumfującym Zwycięzcą, Panem życia i śmierci.

Tej wspaniałej radości nie można zatrzymać wyłącznie dla siebie. Trzeba się nią dzielić zwłaszcza ze smutnymi i załamanymi na duchu. Dlatego też św. Mateusz do słów anioła dodaje: "A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie." (Mt 28,7)

Liturgię wielkanocnego czuwania kończy radosna rezurekcyjna procesja. Rozkołysane dzwony kościołów i gromki śpiew tysięcy ludzi zdaje się w ten wczesny wiosenny poranek ogłaszać całemu światu tę najwspanialszą prawdę: "Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał!".

Tadeusz